Kwartalnik "Sitodruk" nr 1 - wywiad "Praca w Pasji"

Tym artykułem rozpoczynamy prezentację zakładów sitodrukarskich, członków Stowarzyszenia Sitodrukarzy Polskich. W bieżącym numerze prezentujemy firmę "Pasja" z Mikołowa na Śląsku, której właścicielami są panowie Jacek Stencel i Michał Kridel.

Michał Kruk: Kiedy zaczęła się Panów przygoda z sitodrukiem?

Jacek Stencel: W 1990 roku dostałem ofertę pracy w Zakładach Porcelany w Bogucicach, gdzie brałem udział w uruchomieniu nowej, profesjonalnej linii do druku kalkomanii ceramicznej SPS. Było to przedsiębiorstwo państwowe, które zaczęło przechodzić poważne problemy i już po kilkunastu miesiącach musiałem zmienić miejsce pracy. Trafiłem do prywatnej firmy reklamowej działającej w Mikołowie. Ona jednak niestety nie działała najlepiej i zacząłem myśleć o stworzeniu własnej firmy.

MK: Wtedy zdecydował się Pan na założenie "Pasji"?

JS: Tak, pod koniec 1992 roku powstała "Pasja", którą organizowałem zupełnie sam. Rozpoczynałem od pracy na prostym stoliku wykonanym przez teścia. Samodzielnie przygotowywałem cały proces produkcji - od projektu, składu tekstu, aż po wykonanie sit do druku. Pracowałem wówczas po kilkanaście godzin dziennie.

MK: Po jakim czasie uznał Pan, że przedsięwzięcie ma szanse powodzenia?

JS: Po kilku miesiącach kupiłem karuzelę i zatrudniłem jednego pracownika - to było w marcu 1993 roku.

MK: W którym okresie lat 90 - tych zaczęli Panowie współpracę?

Michał Kridel: Rozpoczęliśmy wspólną pracę wiosną 1996 roku, od kiedy datuje się intensywny rozwój firmy. Jesienią tego samego roku kupiliśmy półautomatyczną maszynę do sitodruku firmy Svecia.

MK: Czy w tym zakładzie zaczynaliście Panowie pracę?

JS: Nie. Zaczynałem na strychu i w piwnicy w domu rodziców mojej żony. Potem przeniosłem firmę do wynajmowanych pomieszczeń. Ostatecznie w 1995 roku zdecydowaliśmy się kupić ten obiekt, który znajdował się wówczas w opłakanym stanie technicznym - katastrofa budowlana. Zaczął się etap adaptacji budynku i rozwoju parku maszynowego firmy. Często w samym pomieszczeniu pracowali jednocześnie murarze, elektrycy i ... drukarze. Nie było chwili do stracenia.

MK: Zmodernizowaliście Panowie także park maszynowy?

MKridel: Tak. Kupiliśmy naszą pierwszą automatyczną linię Svecia High Speed Cylinder do druku na papierze i kartonie. To była pierwszy tego typu sprzęt w Polsce. Początkowo baliśmy się go używać, ale z czasem nabraliśmy doświadczenia. Przesiadka z "malucha" do bolidu powoduje pewne problemy. W ich rozwiązaniu pomogły nam wizyty na Zachodzie, głównie w Skandynawii i Wielkiej Brytanii. Ponadto poznaliśmy zasady organizacji zakładów sitodrukarskich w Unii Europejskiej.

MK: Koncentrujecie się Panowie wyłącznie na sitodruku?

JS: Tak. Szukamy takich zastosowań dla tych maszyn, które pozwalają nam znaleźć miejsce na rynku. Staramy się realizować zlecenia spełniając wyszukane życzenia naszych klientów, przez co mogą w odmienny sposób prezentować swoje firmy i produkty. Zdecydowaliśmy się na sitodruk, ponieważ daje większe możliwości aplikacji niż pozostałe techniki poligraficzne.

MK: Właśnie. Panowie sporo eksperymentujecie. Stawiacie na jakość i szybkość działania. Pokazaliście mi możliwości farb zapachowych oraz imitację druku płytek gresowych.

JS: Korzystamy z rozmaitych sposobów uszlachetniania druku. Podstawowym sposobem jest lakierowanie UV, matowe, błyszczące lub strukturalne, różnego rodzaju podłoży. Ponadto stosujemy szereg farb specjalnych, m.in. zapachową, która pozwala na wydobycie określonego zapachu z zadrukowanego podłoża.

MK: Jak wyglądał rozwój firmy w ostatnich latach?

JS: Decyzja dotycząca specjalizacji w uszlachetnianiu druków offsetowych udała nam się i stanowiła podstawę do dalszego rozwoju. Dlatego za najlepszy okres pod względem finansowym uznałbym lata 1996 - 1999, kiedy rozpoczęliśmy pracę z maszynami Svecia i wykorzystywanie technologi UV. Chciałbym jednak zaznaczyć, że każdy okres rozwoju firmy wspominam jako ciekawe doświadczenie.

MK: Które zlecenie dało Panom największą satysfakcję?

JS: Druk na PCV. Agencja reklamowa szukała wykonawcy insertu na przeźroczystym PCV, który można byłoby umieścić w środku czasopisma. Po połączeniu z kolejną, papierową, stroną gazety powstawała przestrzenna reklama jednej z firm tytoniowych.

MK: Czy współpracujecie Panowie z partnerami zagranicznymi?

JS: Na razie nie. Ale staramy się obserwować rynek; odwiedzamy zachodnie drukarnie i jeździmy na targi branżowe. Pozwala nam to na zdobycie kontaktów i doświadczenia.

MK: A jak wygląda wykorzystanie Internetu?

JKridel: W najbliższym czasie planujemy doprowadzenie stałego łącza oraz stworzenie witryny firmy. Strona internetowa nie będzie zawierała wyłącznie informacji dotyczących firmy, ale także specjalny system monitoringu zamówień zlecanych przez klienta. Obecnie właściwie codziennie korzystamy z Internetu do prowadzenia bieżącej korespondencji oraz wyszukiwania potrzebnych informacji.

MK: Od kiedy Pasja jest członkiem Stowarzyszenia Sitodrukarzy Polskich i jak układa się współpraca?

JS: Organizacja siciarzy jest niewątpliwie potrzebna, jednak konieczne jest stworzenie określonej formuły działania Stowarzyszenia. Szereg osób ucieka od wymiany informacji na płaszczyźnie SSP ze względu na obawę utraty klientów. Nie uważam, żeby było to właściwe podejście. Mieliśmy możliwość wyjazdów za granicę, gdzie kontaktowaliśmy się bezpośrednio z właścicielami zakładów sitodrukarskich. Wydaje się, że współpraca i otwartość "siciarzy" na Zachodzie jest większa.

MK: Czego oczekujecie Panowie od SSP?

JS: Ucieszył nas pomysł wydawania kwartalnika, który może stanowić źródło informacji dla osób z branży sitodrukarskiej. Interesują nas przedruki z czasopism zagranicznych. Mam nadzieję, że dojdzie do scalenia środowiska i znikną obawy wymiany informacji. Obecnie najważniejsza staje się jakość i dlatego SSP powinno zająć się przybliżaniem nowoczesnych technologii sitodrukarskich. Ponadto SSP powinno spełniać rolę lobby środowiska. Jeśli chciałbym zwrócić się do Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, to na pewno lepiej zostanę potraktowany jako członek Stowarzyszenia niż jako właściciel firmy "Pasja".

MK: Czy braliście Panowie udział w targach organizowanych przez FESPA?

JS: Tak, te spotkania bardzo dużo wnoszą. One dają szereg pośrednich korzyści, tj. kontakt z innymi przedstawicielami branży czy wymiana doświadczeń. Byliśmy na FESPIE w Lyonie i Monachium oraz MINI - FESPIE w Warszawie.

MK: Wróćmy do działalności Państwa firmy. Ilu zatrudniacie pracowników i jakim dysponujecie sprzętem?

JS: Zatrudniamy 20 osób w systemie trójzmianowym, przy czym zarządzaniem zajmujemy się we dwójkę. Wykorzystujemy tradycyjny sprzęt sitodrukarski oraz skomplikowane automaty. Park maszynowy stanowią: karuzela, półautomaty firmy Oltronik i Bestel, 2 linie typu cylinder firmy Svecia, a także kupiona niedawno myjka do sit firmy CPS z recyrkulacją środka myjącego. Staramy się o spełnianie standardów ochrony środowiska.

MK: A w jakiego typu podłożach się specjalizujecie?

JS: Papier, folia, PCV, tworzywa sztuczne. Rzadko drukujemy na tekstyliach. Od czasu do czasu realizujemy nietypowe zlecenia, np. druk kalkomanii na porcelanie. Mamy bardzo zróżnicowany proces produkcji, który nie jest bynajmniej chaotyczny. Potrafimy realizować zarówno małe, jak i duże zlecenia.

MK: Z jakimi problemami spotykacie się Panowie najczęściej?

JS: Stosunkowo duża inercja działania dostawców farb i osprzętu, chociaż muszę przyznać, że ta sytuacja zaczyna się powoli zmieniać. Problem stanowi też brak dobrej placówki dydaktycznej, która kształciłaby fachowców z naszej branży.

MKridel: Mamy ostatnio coraz częstsze problemy z dłużnikami. SSP mogłoby stanowić pole wymiany informacji na temat niewiarygodnych partnerów. Ponadto sytuacja w gospodarce jest nieciekawa; przede wszystkim wysokie stopy procentowe blokują inwestycje.

MK: Co stanowi Panów pasję poza sitodrukiem?

JS: Kiedyś często jeździłem na nartach i żeglowałem. Ostatnie lata nie specjalnie na to pozwalały. Firma ma obecnie ustabilizowaną pozycję, a ja marzę o rejsie po Morzu Śródziemnym w najbliższe wakacje.

MKridel: Mnie interesują nowoczesne technologie, komputery i ich oprogramowanie. Muszę się pochwalić, że w firmie korzystamy wyłącznie z legalnych programów.

MK: Bardzo dziękuję za rozmowę.

JS i MKridel: Dziękujemy.